w

Alternatywna wersja tragedii z Katowic. Kierowca rzeczywiście mógł nie widzieć ofiary?!

O tragedii, która rozegrała się kilka dni temu (31 lipca 2021 ok. 6 rano) w centrum Katowic w ciągu ostatnich dni słyszał już prawdopodobnie każdy w naszym kraju. Od samego początku w sieci zawrzały dyskusje jednoznacznie wskazujące jako winnego całego zajścia kierowcę miejskiego autobusu. Niestety ludzie często wyciągają bardzo pochopne wnioski na podstawie ograniczonych przesłanek oraz nikłych analiz, które później rzeczywistość może znacząco zweryfikować. Jednak jak się okazuje jego wina a właściwie „umyślność” całego zdarzenia może być kompletną bzdurą. Pod jedną z publikacji w sieci pojawiła się bardzo ciekawa analiza „na chłodno” internauty o imieniu Piotr. Poniżej cytujemy całość komentarza (pisownia oryginalna) i zachęcamy do przeczytania:

Obejrzałem w/w nagrania wczoraj i dzisiaj kilkaset razy – ciągle, przerywając, oglądając poklatkowo – i w połączeniu z ogólnie dostępną wiedzą nt. podstaw psychologii można zauważyć kilka rzeczy. Czytając komentarze „kierowca-morderca” czy „co tam robiła matka dwójka dzieci” widze tylko postępujące ogłupienie społeczeństwa i hołdowanie zasadzie „chleba i igrzysk”. Ale do rzeczy:
1. Na początku filmiku widzimy, jak grupa się bije. Jeden z mężczyzn uderza lub popycha dziewczynę ubraną w żółtą koszulkę (nie tą, która zginęła!) w taki sposób, że wpada ona pod nadjeżdżający autobus linii 910. Autobus nadjeżdża z lewego pasa – widać, że na prawym pasie (przystankowym) stał inny autobus. Prawdopodobnie więc kierowca mógł widzieć zajście w postaci bójki (jechał powoli), jednak nie widział dziewczyny, która została uderzona. Napastnik również mógł nie widzieć nadjeżdżającego autobusu, po pierwsze – z racji na wysokie wzburzenie emocjonalne spowodowane bójką, co powoduje ograniczoną percepcję i ograniczoną zdolność analitycznego i krytycznego myślenia, być może do tego doszedł alkohol, jak, dodatkowo, żółta koszulka dziewczyny mogła w ostatnim momencie zlać się z żółtym kolorem pojazdu, który wyłonił się zza stojącego, innego pojazdu, notabene również koloru żółtego.
2. W czasie tego zajścia ofiara (ubrana na biało), prawdopodobnie z partnerem, stoją na przystanku, przy wejściu do „Piekarni Rodzinnej” i obserwują zajście. Widać wyraźnie, że nie uczestniczą początkowo w bójce – prawdopodobnie są to obcy, postronni ludzie. W momencie potrącenia dziewczyny ubranej na żółto, ów chłopak biegnie w kierunku grupy, a zaraz za nim biegnie jego partnerka (ofiara). W nagraniu wygląda to, jakby najpierw ten mężczyzna próbował uspokoić rozjuszony tłum, a następnie wtóruje mu jego partnerka (ofiara). Oboje ustawieni są tyłem do autobusu. W międzyczasie potrącona dziewczyna wycofuje się, prawdopodobnie będąc oszołomiona. Część grupy uczestniczącej w bójce dyskutuje z osobami, które weszły z nimi w dyskusję (ofiara wraz z partnerem), zaś druga część z grupy uczestniczącej w bójce próbuje w tym czasie dostać się do wnętrza autobusu szarpiąc przednie drzwi – przy stanowisku kierowcy. Można założyć, że uczestnicy bójce, będący dalej w stanie wzburzenia emocjonalnego i prawdopodobnego działania środków odurzających, pozbawieni lub posiadający w dużym stopniu zdolność analitycznego myślenia, obarczają winą za potrącenie kierowcę autobusu, chcąc „wymierzyć sprawiedliwość”, czując przewagę w postaci przede wszystkim liczebności.
3. Kierowca, będący już mocno zestresowany, może nawet oszołomiony zajściem, obserwuje agresywny tłum próbujący wedrzeć się do wnętrza pojazdu. W tym samym czasie dwie osoby stoją przed jego maską. Zakładam, że stan psychika kierowcy w tym momencie włączyła tryb uniknięcia konfrontacji w porównaniu z paniką. Ludzki mózg w ekstremalnych sytuacjach potrafi w taki sposób zadziałać, że „wyłącza” niektóre czynniki przeszkadzające w ucieczce. Dlatego też nie zakładałbym, że kierowca celowo wjechał w dwie osoby, ale zakładałbym, że – tak ja tłumaczył – rzeczywiście ich nie widział. Prawdopodobnie założył, że cała grupa przeszła na prawą stronę, będąc na granicy lub poza obrębem jego pasa ruchu, co jest zgodne z faktami – na nagraniu widać, że agresywna grupa wycofuje się, zaś w zasięgu autobusu, na lewej jego części, stoją dwie osoby: ofiara i jej partner.
Uwaga kierowcy skupiła się na prawej stronie – do prawych drzwi dobijają się agresywni, młodzi ludzie, zaś pozostałe osoby będące w jego przedpolu jazdy, usuwają się na prawą stronę. Skupiając maksymalną uwagę na tym aspekcie, mózg „odciął” lewą stronę, której w tamtym momencie kierowca nie widział. Może brzmi to jak słabiutka próba obrony kierowcy ale poczytajcie sobie o zachowaniach ludzi w ekstremalnych sytuacjach, np. pilotów, którzy „ratowali” samolot w krytycznej sytuacji.
W badaniach wypadków wychodzi, że pilot, skupiając się na jednym problemie jest w stanie nie zauważać innych systemów alarmowych, pomimo, że sa one głośne i/lub jaskrawe – koncentrując się na założonym podstawowym problemie, mózg „odcina” pozostałe bodźce, niejako chcąc ułatwić szybkie rozwiązania założonego głównego problemu. Takie odcięcie zmysłów jest proste do zaobserwowania u każdego – kiedy np., w nowym miejscu zamieszkania mamy w pobliżu stację transformatorową, z początku przeszkadza nam jej hałas, słyszalny w domu, jednak po upływie kilku tygodni ten hałas przestaje być dla nas słyszalny.
Wracając jednak do feralnego zdarzenia – kierowca koncentrując się na prawej stronie pojazdu i obserwacji prawego lustra wstecznego, najpierw rusza delikatnie, chcąc odstraszyć tłum dobijający się do autobusu. Prawdopodobnie mu się to udaje. Cały czas nie widzi osób przed sobą, bo skupia uwagę na prawej stronie pojazdu. Pojazd hamuje dopiero w momencie, kiedy partnerowi ofiary udaje się uciec spoza obrębu autobusu (mówimy o mężczyźnie, który biegł będąc praktycznie na przedniej szybie i odskoczył w miejscu drewnianej budki z hamburgerami/frytkami). Nie wiemy, czy chciał sprawdzić, czy nikomu się nic nie stało, czy zatrzymać na przystanku, czy też dopiero w tym momencie zauważył mężczyznę na jego masce. Widząc jednak tłum tych samych ludzi, postanowił się oddalić do zajezdni – prawdopodobnie to był jego ostatni kurs i tam też miał wyjechać.
Odnosząc się do dwóch, najpopularniejszych komentarzy na portalach społecznościowych i forach:
„Kierowca-morderca, śmierć dla niego” – myślę, że do tego, jaki był stopień umyślności, waga udziału kierowcy w czynie, inne okoliczności – niech zdecyduje o tym Sąd. Tylko Sąd może ocenić sprawę na podstawie różnych nagrań, zeznań świadków czy różnych stron. Śmieszne jest, kiedy fejsbukowi sędziowie wydawaliby hurtowo karę śmierci na podstawie jednego nagrania wątpliwej jakości, na którym zresztą – jak starałem się opisać – można znaleźć różne okoliczności.
„Młoda matka powinna być przy dzieciach a nie na imprezie” – z niektórych komentarzy osób deklarujących znajomość z ofiarą wynika, że owa dziewczyna wracała z nocnej zmiany w pracy, odprowadzał ją jej partner. Trafili na niewłaściwe miejsce i niewłaściwy czas. Poza tym nawet gdyby była na imprezie, to co w tym złego? To już młoda dziewczyna, jeżeli ma możliwość pozostawić dzieci pod opieką (dziadków lub opiekunki choćby) nie ma prawa do wyjścia ze swoim partnerem czy znajomymi?
Najgorsze w tym jest to, że młodej kobiecie życia nie przywrócimy. Nie ukoimy bólu jej partnera i najbliższych. Kierowca niemal na pewno spędzi co najmniej kilka lat (gdyby klasyfikowany czy jednak z art. 177, a nie, jak donoszą niektóre brukowce z art. 148) w więzieniu lub w szpitalu psychiatrycznym. Tymczasem patologia, która nie potrafi powstrzymać emocji i hormonów bije się w centrum miasta, prawdopodobnie pozostanie bezkarna, a nawet może dostanie jakąś bezpłatną pomoc za traumatyczne przeżycia. I to w tym wszystkim jest także tragedią, gdyż sprawcy czegoś, co nazywamy przyczyną pierwotną, pozostaną bezkarni.
Pozdrawiam
Piotr
Naszym zdaniem powyższa analiza może być bardzo bliska prawdy o całym zajściu, jednak ostatecznie to Sąd rozstrzygnie o całej sprawie, która ze względu na rozgłos z pewnością będzie relacjonowana przez wiele mediów. Jaki wyrok zapadnie w tej sprawie? Ciężko powiedzieć, ale pewne jest, że sprawa nie jest „czarno-biała”.

Napisane przez Pomyslodawcy

Jeżeli zarysujesz lub obijesz komuś samochód np. na parkingu i uciekniesz to…

Babsztyl wyrzucił koty w torbie do rzeki. Na ratunek rzuciła się młoda matka!