w

Pilny apel lekarki z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie.

Jak z pewnością wiele osób zdaje sobie z tego sprawę, co również oficjalnie można usłyszeć w medialnych przekazach – szczyt epidemii w Polsce dopiero jest przed nami. Dlatego tym bardziej smucą nas informacje, które docierają do nas z najróżniejszych stron, że służby medyczne mają problemy z zaopatrzeniem w wydawać by się mogło podstawowe narzędzia ich pracy. Nie zamierzamy tutaj wchodzić absolutnie w tematy polityczne i rozważać dlaczego jest tak a nie inaczej i o to Was również prosimy.

Jednak dotarł do nas właśnie apel z ogromną prośbą o wsparcie działań medyków z Narodowego Instytutu Onkologii w kwestii wręcz podstawowej a mianowicie maseczek ochronnych, których jak napisała autorka apelu – lekarz – po prostu NIE MA. Dlatego postanowiliśmy opublikować ten apel, gdyż mamy nadzieję, że dotrze on do jak największej liczby osób i pomoże we wsparciu wszystkich lekarzy walczących na pierwszej linii frontu tej nierównej bitwy z niewidzialnym wrogiem.  Przy okazji jeszcze: DZIĘKUJEMY ZA WASZĄ SŁUŻBĘ!

Treść Apelu:

Drodzy!

Jestem lekarzem, pracuję w Narodowym Instytucie Onkologii w Warszawie.
Chciałabym spróbować siły wykopu (pierwotne źródło publikacji apelu – przyp. red.) ..w organizowaniu masek ochronnych. Nigdy wcześniej Was o nic nie prosiłam, ale tym razem sprawa jest poważna.

Opowiem Wam jak to wygląda w tym, bądź co bądź, referencyjnym szpitalu. Od kilku dni NIE MA maseczek. NIE MA i obietnice, że „już jutro będą”, że dostawa, że właśnie szyją, że będzie dużo maseczek…są póki co – czczym gadaniem (że nie nazwę tego oszustwem..). Lekarze, pielęgniarki, technicy, cały pozostały personel NIE MA masek.

Ludzie czasami używają tej samej jednorazowej zwykłej maseczki przez 4 dni…albo chodzą bez. Wiem, że nasz szpital nie jest odosobniony w tym problemie.

Pomijając fakt, że w moim odczuciu wszyscy powinni w takim miejscu w aktualnej sytuacji epidemiologicznej mieć nałożone maseczki! Personel medyczny jest potencjalnym największym źródłem infekcji dla siebie nawzajem i dla pacjentów.

Nasi onkologiczni pacjenci mają dużo wyższe ryzyko zakażenia i śmiertelności z uwagi na chorobę nowotworową i jej leczenie. Jak zdarzy się pierwszy przypadek (a zdarzy się, pytanie nie brzmi „Czy?” tylko „Kiedy?”) to będzie katastrofa. Kwarantanna, zamknięte oddziały. Nowotwór nie poczeka na czasy „po koronawirusie”.

Wiem, że maska nie chroni w 100%, ale dajmy sobie szansę na zmniejszenie ryzyka te 2-3 razy… Chociaż tyle.

…i w tym miejscu przechodzę do prośby. Może znacie miejsca, które byłyby w stanie pomóc w zakupie, uszyciu, dostarczeniu masek ochronnych? Może Wasi znajomi, znajomi znajomych, ktokolwiek?

Jeśli macie w tej kwestii możliwości/pomysły – odzywajcie się. Do ludzi pracujących w szpitalach, ośrodkach zdrowia. Zapewniam Was – tam są teraz bardzo duże braki.

Jeśli możesz #zostańwdomu i doceń to.
Życzę, żebyście trzymali się ciepło i z dala od wirusów.” 

źródło apelu

Napisane przez Pomyslodawcy

„Wirus w Zakopanem” genialna parodia piosenki Sławomira „Miłość w Zakopanem”.

Tak w Argentynie radzą sobie ze spacerkami młodzieży, gdy jest nakaz siedzenia w domach.